wtorek, 14 kwietnia 2020

Bajkoterapia wolontariuszy. O czym marzę? Jak chcę spędzić czas po kwarantannie?

Marzymy dzisiaj o prostych rzeczach, które mieliśmy na codzień ...Szukam ochotników do wspierania się on-line poprzez kontakt, pisanie bajek. Będę je czytać osobiście chętnym, młodszym dzieciom. Niech bajki przyniosą nam nadzieję w oczekiwaniu na powrót do szkoły.

Tęsknię za Waszymi roześmianymi twarzami....i tysiącem pytań na minutę... Marzymy o kontakcie z przyrodą, wolnością i o kontakcie z bliskimi...Ja marzę aby zorganizować zabawy dla wolontariatu, wspólne podchody :D trzymajcie się zdrowo.



Bajki ślijcie na e-mail: a.dyla@sp-20.pl


Doczekamy się...już wkrótce będzie dobrze :D




Polecam stronę Bajkowy Tata, gdzie znajdziecie inspiracje, czytajcie młodszemu rodzeństwu. Bajka na czasie, aby znikął strach i niepewność.

Bajka o wirusie w koronie


bajka o koronawirusie
Pewnego dnia jeden wirus w koronie
Postanowił wejść komuś na gołe dłonie
Wszyscy myśleli, że szybko w powietrzu utonie,
Lecz rozprzestrzenia się niczym dobrego obiadu wonie.
Mały wredny wirus po Ziemi się panoszy
Nawet upał, wichura czy mróz go nie płoszy
Zaczął swą podróż od dalekich Chin
Już wielu krajach pozostawił mnóstwo złowrogich min.
Przez niego w domach codziennie siedzieć musimy,
Lekcje przez Internet z nauczycielami robimy
Z kolegami ze szkoły czy przedszkola już się nie bawimy
Czasu spędzonego w domu już tak bardzo nie chwalimy.
Po co to wszystko pewnie pytacie?
Jako dzieci założę się, że milion pytań zadajecie
Jedni rodzice opowiadają wszystko bardzo dokładnie
Inni nie chcą was denerwować i tłumaczą codzienność trochę nieporadnie.
Pozwólcie, że bajkowo wyjaśnię, o co w tym wszystkim chodzi
Ponieważ z różnych źródeł wiele błędnych informacji dochodzi
Koronawirus jak jego inni kuzyni powoduje choroby
Gorączkę, kaszel, złe samopoczucie i bóle głowy.
Gdy napadną nas bakterie, bierzemy antybiotyki,
Gdy zaatakują nas wirusy, stosujemy inne praktyki
Na wirusy nie ma lekarstw typowych
Są szczepionki, ale potrzeba czasu na stworzenie nowych.
Wirusy najczęściej roznoszą się przez kontakt z drugim człowiekiem
Niezależnie jakim odznacza się wiekiem
Mogą też przetrwać na różnych przedmiotach, klamkach czy opakowaniach
Nie znajdziemy ich jednak w ugotowanych, smacznych, domowych daniach.
Nie ma gwarancji, że wirus do naszego układu odpornościowego w końcu nie zapuka
Mimo tego, że zostaniemy w domu on ciągle nowych nosicieli szuka
Można jednak stosować różne zabiegi, aby jemu życie utrudnić
I jego pojawienie w naszym domu znacznie opóźnić.
Niech każdy zostanie w domu, jak długo tylko może
Niech nas nie korcą na razie zabawy na dworze
Myjmy ręce nawet dwadzieścia razy w ciągu dnia
Niech dotykanie przedmiotów poza domem będzie jak największa zbrodnia.
Cierpliwość, spokój i wiara w naukowców może nas teraz uratować,
Aby zdrowie, normalność i naszą rutynową codzienność zachować
Kochane dzieci wiem, że sytuacja jest dla was nowa i nietypowa
Ale po to są dorośli, aby nie bolała was od takich spraw głowa.
Wykorzystajcie ten czas na gry i zabawy, na które zwykle nie macie dużo czasu
Wiem, że w tym czasie nie możecie pójść nawet na spacer nawet do lasu
Ale w domu też można ciekawie czas zorganizować
I żadnym wirusem nie trzeba będzie się wtedy przejmować.

Bajka o kotach i zagubionym króliku-Julia 

Duda 8a 
          Pewnego słonecznego dnia dwa kotki bawiły się ze sobą na podwórku, gdy nagle zauważyły coś dziwnego. W krzakach coś zaczęło się poruszać. Postanowiły to sprawdzić. Podeszły ostrożnie do rośliny i zauważyły małego białego króliczka.

-Miau, co ty tutaj robisz?- zapytał się jeden z kotów.
-Ja się chyba zgubiłem-odpowiedział nieśmiało króliczek.
-Gdzie jest twój dom?-odezwał się drugi kotek.
-Nie wiem, odszedłem na chwilę od mamy i po chwili jej już nie było.
-Pomożemy ci znaleźć rodzinę-uśmiechnął się pierwszy kotek.

Wszyscy wspólnie ruszyli w poszukiwania domku króliczka, po 20 minutach spacerku króliczek zauważył znaną łąkę.
-Tutaj zawsze chodzę z mamą!-krzyknął z radości i pobiegł na łąkę.

Kotki poszły za nim gdy nagle zauważyły pewny domek.
-Króliczku! To chyba twój domek!

Króliczek szybko pobiegł do domku i zauważył tam swoją mamę.
-Dziękuje wam bardzo za znalezienie mojego syna-powiedziała mama królik- w podziękowaniu zapraszam was na ciastko i herbatkę.
-Dziękujemy, chętnie coś zjemy-uśmiechnęły się kotki.

Kotki i króliczki spędziły miły wieczór w rodzinnej atmosferze, po czym kotki wróciły do domku i z radością wspominały ten dzień.



Historia małego słonika”(strach przed ciemnością)
-Natalia Korpok

Malutki słonik, bardzo bał się ciemności, ufo i pająków. Co wieczór, gdy gasło światło w jego pokoju pojawiał się ogromny pająk albo lądowało wielkie ufo z zielonymi ufoludkami, bardzo się wtedy bał.
Pewnej nocy, kiedy się bardzo przestraszył pobiegł do pokoju rodziców i zawołał mamę słonicę. Wtedy powiedział rozpłakany: Mamusiu, co noc przychodzi do mnie bardzo duży pająk lub ląduje wielkie ufo, nie umiem zasnąć ze strachu.
Mama poszła ze słonikiem do jego pokoju. Zgasili światło i usiedli na łóżku, sprawdzając czy jeszcze są stwory. Zaczęli się rozglądać świecąc latarką. Po chwili mama oznajmiła: Pająk i ufoludki się przestraszyły nas, już tu nie wrócą. Chłopiec z niedowierzaniem rozejrzał się po pokoju i stwierdził, że rzeczywiście niczego już tam nie było.
Mama postanowiła mu wszystko wyjaśnić i zaczęła mówić: Kochanie, jesteś mądrym chłopcem i musisz wiedzieć, że jest coś takiego jak strach. Czy gdy zapalasz światło znika pająk i ufoludki?- zapytała mama. Tak. -Oznajmij słonik. Więc mama mówiła dalej. To znaczy,że to jest LĘK, bo tego nie ma! -Każdy się czegoś boi. Ja się boję wysokości. Gdy jestem wysoko np. na najwyższym piętrze w bloku to boję się, że spadnę, ale zamykam oczy i liczę do siedmiu i głęboko oddycham, wtedy się uspokajam. Można też myśleć o czymś przyjemnym, na przykład liczyć lody -mmmmm pycha, mogę liczyć całą noc.Za to ty boisz się gdy jest ciemno, bo myślisz, że coś jest w pokoju, ale to tylko wyobraźnia, nie ma się czego bać, tego tak naprawdę nie ma tutaj. Przegoniliśmy stwory i już tu nie wrócą: powiedziała mama, pocieszając.- A teraz idź spać. Jutro pójdziemy na lody. Chłopiec ze szczęściem powiedział: Dziękuję mamusiu, dobranoc. Dobranoc odpowiedziała mama słoń.
Nad ranem mały słonik skakał z radości. W końcu przespał całą noc, nic już do niego nie przyszło. Zrozumiał, że z lękiem trzeba walczyć i warto się kogoś poradzić. A gdy ma problem zamyka oczy i liczy pyszne lody, uspokajając się.
Pamiętaj,gdy czegoś się boisz....powiedz o tym komuś bliskiemu, oceń czy to strach (czy rzeczywiście zagrozenie istnieje),a jeśli to lęk.....zwalcz go wyobraźnią.....to najpotężniejsza broń.
https://www.youtube.com/watch?v=5Y8dld8n95Q&feature=youtu.be




BAJKA O Niedźwiadku TOMKU (o separacji z rodzicem).Autor:Maria P. klasa 1


       Pewnego słonecznego dnia mały misiu Tomek bawił się w swoim pokoju autkami w wyścigi. Nagle mama weszła do środka, było widać, że jest smutna . Mały misiu szybko podbiegł i zapytał: -co się stało ? Mama zapłakana powiedziała:- twój tatuś wyjechał za granicę do wielkiej dżungli . Mały misiu zaczął płakać i krzyczeć na cały głos, skakać i tupać łapką . Przez przypadek stłukł prawą łapką dzbanek . Mama wtedy jeszcze bardziej się rozpłakała, bo misiu miał skaleczoną łapkę . Szybko pobiegli do kuchni, mama wyjęła plaster i przykleiła synkowi na łapkę .

     Następnego dnia misiu postanowił zaprosić swoich przyjaciół do domku. Jego przyjaciele to czarna pantera Franek i lwica Sabina, znają się już od przedszkola, a teraz razem chodzą do pierwszej leśnej klasy. Razem zjedli pyszny obiad-gołąbki. Lwica Sabinka podbiegła do misia Tomka i spojrzała na jego prawą łapkę i z piskiem spytała :-co się stało? Franek aż piskął i podbiegł do misia, potem poszli do pokoju misia i opowiedział im wszystko.

      Tomek opowiedział im o tacie i dodał, że bardzo mu smutno . A oni go przytulili i powiedzieli, że postarają się mu pomóc. Postanowili napisać list. Poprosili mamę o kartkę papieru i zaczęli pisać:

    „ Kochany tato wracaj szybko, twój synek Tomek. Kocham cię i pozdrawiam od Sabinki i Franka.” Następnie wysłali list do taty poprze doczepienie go do nóżki gołębia. Jeśli nie wiecie, tak kiedyś dostarczano listy...tak, tak kiedyś nie było internetu;)

    Sześć dni później przyleciał list i wpadł do kuchni. Mama zawołała synka: -Tomku spójrz, co przyniósł nasz gołąb. Tomek w pośpiechu wyjął list z koperty i ze spokojem przeczytał:”Kochany Tomku to ja twój tata Olek. Cieszę się bardzo, że napisałeś do mnie list. Nie wiem kiedy przyjadę najszybciej za trzy tygodnie, pa pa synku życzę szczęścia i zdrowia”.

    Następnego dnia mały misiu rano skakał i śmiał się mama zapytała się synka:- z czego się tak cieszysz? Synek powiedział :-bo tata wczoraj napisał list, w którym pisał, że wróci najszybciej za 3 tygodnie. Mama uśmiechnęła się i go mocno przytuliła:- jutro możemy iść na pizzę i zaprosić Sabinkę i Franka. -Tak tak! Powiedział podekscytowany misiu. Następnego dnia rano misiu usłyszał dzwonek do drzwi jaskini. Spojrzał przez dziurkę w drzwiach (judasz) i zobaczył tam swoich przyjaciół.

    12 tygodni później misiu Tomek miał urodziny i dostał od mamy pyszny pszczeli miodek , a w drzwiach stanął długo wyczekiwany gość. -Za niedługo wakacje- powiedział tata. -Zarezerwowałem wyjazd na Teneryfę. Trzymał w prawej łapce trzy bilety na Teneryfę . Tomek skakał z radości i śmiał się,a tata i mama przyłączyli się do zabawy i wszyscy skakali trzy godziny . PAMIĘTAJ TRZEBA WIERZYĆ, ŻE WSZYSTKO SIĘ UŁOŻY I UDA i nie bać się pytać o przyczynę ... 



Historia odważnej małpki”(lęk przed badaniem krwi)

Małpka-Kapucynka o imieniu Leopold, miała wielu przyjaciół i wspaniałą rodzinkę. Leopold rósł silny i zdrowy , lubił się uczyć (najbardziej interesował się dinozaurami i grami komputerowymi). Był bardzo odważny, nie bał się duchów i innych stworów, bo wiedział,że one nie istnieją. Czy na pewno był odważny?
Rodzina małpek mieszkała w pniu wielkiego drzewa w środku dżungli. Pewnego razu, kiedy obudził się rano i zszedł na dół do kuchni, usłyszał słowa mamy : -Kochanie, jutro musimy pojechać do lekarza na kontrolne badanie krwi. Leopol bardzo bał się igły i nie wspomina dobrze ostatniego spotkania na tego typu badaniu. Kiedy mama zauważyła przerażenie na twarzy syna, postanowiła mu wszystko wyjaśnić i przygotować do jutrzejszego spotkania.
Zaczęła tłumaczyć: , opowiem Ci jak to będzie wyglądało, bo możesz nie pamiętać ostatniego badania, bo byłeś bardzo mały. Pójdziemy do takiego fajnego pokoju, w którym się przedstawisz. Potem Pani pielęgniarka zaprosi Cię na taki duży, wygodny fotel. Wtedy odwrócisz się do mnie i porozmawiamy jak Ci dzień mija, opowiesz mi, co zbudujesz, jak wrócisz z klocków albo w grze. Pani tylko Cię delikatnie dotknie, da wacik i wrócimy do domu, nic nie poczujesz i nim się obejrzysz będziemy już wychodzić do domu. Synek uważnie wysłuchał mamy i po rozmowie poszli na plac zabaw.
Na następny dzień mama obudziła małpkę i prosiła aby się ubrał, pościelił łóżko, zjadł śniadanko i przygotował się do wyjścia. Do lekarza poszedł też tata, który znał się najlepiej na budowaniu. Kiedy dotarli do lekarza, czekali w poczekalni, aż ktoś ich zawoła. Po chwili przyszła miła Pani żyrafa i zapytała:- jak się czuje mój dzielny pacjent?. Ona na to odpowiedziała: -Bardzo się denerwuję. Pani oznajmiła: -Nie ma czego, nawet nic nie poczujesz. Mama złapała go za łapkę i poszli za panią doktor do pokoju. Tata został na zewnątrz, bo wymyślili,że będą odmierzać czas. Gdy drzwi się zamknęły włączył stoper. Umówili się, że jeśli wszystko potrwa krócej, niż 5 minut i 20 sekund, to pójdą do ulubionej restauracji. Leopold usiadł w fotelu wygodnie, odwrócił głowę w stronę mamy, a ona zaczęła pytać, aby zmienić temat badania, choć na chwilkę. Co będziemy jedli dzisiaj?- zapytała mama. Małpka odpowiedziała: -Śniło mi się, że byliśmy u babci, a potem poszliśmy na lody. Mama się uśmiechnęła i stwierdziła: -Zaraz tak zrobimy. Pani żyrafa przetarła ramię chłopca wacikiem i powiedziała: -to już wszystko. Małpka zaskoczona : -to już? Nic nie poczułem. Chłopiec podziękowała (bo wie, że to dla jego zdrowia). Gdy drzwi się otwarły tata zawołał: - 4 minuty i 8 sekund , brawo !
Po wszystkim poszli do restauracji, którą wybrał Leopold, a potem do babci, żeby wszystko jej opowiedzieć.
Małpka teraz wie, że gdy będzie bardzo bał się takich badań to zamyka oczy lub odwraca się w stronę mamy i rozmawia, snują plany na cały dzień. Z każdym badaniem boi się mniej.
Morał jest taki: jeśli się czegoś bardzo boimy, trzeba z tym walczyć na różne sposoby. Warto zmieniać temat rozmowy ( jak w wypadku tej bajki) lub powiedzieć o strachu komuś bliskiemu, a on zawsze coś poradzi. A badanie krwi na ogół nie jest takie straszne, często igła przeraża, ale mimo, że groźnie wygląda nic takiego nie może nam zrobić, jest tylko małą igiełką. A badanie krwi , zastrzyk, kroplówka, szczepionka, często ratują zdrowie i życie.

Teraz można powiedzieć, że Leopold jest odważny i mądry. Pokonał strach. Bo on ma tylko wielkie oczy.

A tu bajeczka o wyjątkowym chłopcu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz